Człowiek, który pokochał chłód

Słodka dyktatura
Słodka dyktatura
5 grudnia 2016
Topinambur przeciw cukrzycy i zbędnym kilogramom
Topinambur przeciw cukrzycy i zbędnym kilogramom
14 grudnia 2016
Człowiek, który pokochał chłód

Przed dwoma laty świat opanowało kolejne szaleństwo: Ice Bucket Challange, czyli wylewanie sobie na głowę kubła lodowatej wody. Przy tym zajęciu chętnie fotografowały się zarówno gwiazdy, jak i szeregowi entuzjaści nowej mody. Próbowano również powiązać je z działaniami charytatywnymi. Przytłaczająca większość tych, którzy popisywali się spektakularną kąpielą, nie zdawała sobie sprawy, że naśladuje unikalną metodę leczenia, opracowaną już ponad osiemdziesiąt lat temu.

Co wiemy o Porfirym Iwanowie

W młodości był górnikiem i… chuliganem. Mowa o Porfirym Iwanowie urodził się w 1898 roku w wiosce na wschodniej Ukrainie. Żył biednie, toteż przemiany polityczne w Rosji początkowo powitał z entuzjazmem, został nawet wyborowym strzelcem w bolszewickim oddziale partyzanckim, wkrótce jednak rozczarował się do rządów zapoczątkowanych przez Lenina.

W wieku lat trzydziestu dwóch zachorował na raka. Stan jego pogorszył się do tego stopnia, że lekarze dawali temu młodemu jeszcze człowiekowi najwyżej kilka miesięcy życia. Iwanow postanowił nabawić się jeszcze jednej choroby, aby skrócić swoje cierpienia. Wyszedł nago na mróz i oblał się zimną wodą, lecz nie skończyło się to, jak oczekiwał, zapaleniem płuc. Powtarzał podobne zabiegi wielokrotnie, wciąż jednak omijał go nawet najlżejszy katar.

Życiowy eksperyment

Równocześnie, ku zdziwieniu Iwanowa i leczących go medyków, bardzo zaawansowany nowotwór ręki cofnął się zupełnie. To zainspirowało ozdrowieńca do podjęcia życiowego eksperymentu, który trwał ponad pół wieku. Iwanow doszedł do wniosku, że można poskromić „złe siły przyrody” (tak nazywał czynniki wywołujące choroby) poprzez przeciwstawienie się im naturalnymi metodami bez stosowania innych środków. Począł więc „zbliżać się do natury” pozbywając się barier, które oddzielały od niej człowieka cywilizowanego. Stopniowo wydłużając czas ćwiczeń doszedł do tego, że potrafił spędzić w mroźnym stepie cały tydzień odziany tylko w szorty. W tym stroju, boso, codziennie przez okrągły rok odbywał długie spacery po chutorze Kondriuczyj w obwodzie woroszyłowgradzkim (obecnie Ługańsk, Ukraina), gdzie mieszkał przez długie lata aż do śmierci. „Podczas trzaskających mrozów powracał z tych przechadzek spowity kłębami pary, z oszronioną brodą i włosami – wspominają sąsiedzi Iwanowa. – Myśleliśmy, że nazajutrz złoży go okropna niemoc, a on tymczasem znów paradował po wiosce w samych gatkach”. Wystawiający się śmiało na działanie przeraźliwego zimna Iwanow twierdził, że „Uczy swoje ciało brać ciepło z chłodu”. Takie podejście wydawało się niektórym śmieszne i absurdalne, ale specjaliści z zakresu termodynamiki mają na ten temat inne zdanie. Mówi uczony Iwan Chwoszczewski: „Unikalne doświadczenia Iwanowa wykazały, że w organizmie ludzkim podczas niskich temperatur uruchamiają się procesy ciągłego wytwarzania energii wewnętrznej. Mało jeszcze wiemy na ten temat…”.
35

Pozbawiony wykształcenia niezwykły mieszkaniec Kondriuczego objaśniał to po swojemu: „Nie bójmy się ziąbu! On mobilizuje, jak to się teraz mówi, nasz system obronny, przyspiesza produkcję hormonu zdrowia”. Znany rosyjski fizjolog Iwan Pawłow tłumaczył pozytywny wpływ chłodu na organizm człowieka „wstrząsem nerwowych komórek”. Mechanizmy te nadal pozostają słabo poznane, chociaż kilka szpitali w Rosji wykorzystuje zimne kąpiele do leczenia m. in. neurastenii, hipertonii oraz astmy bronchitowej.

W zimnie i bez pokarmu

Iwanow opanował również sztukę długich postów – bez pokarmu i wody wytrzymał podczas jednego z nich 108 dni, ale nie uważał tego za szczyt ludzkich możliwości. Do jego skromnej chaty ciągnęli chorzy. Wielu z nich, sklasyfikowanych jako przypadki beznadziejne, uleczył. Sekret sukcesów nie tkwił w zbiegach działających tylko na ciało – w końcu hartowanie się znane jest od dawna i wiadomo, że umiejętnie stosowane podwyższa odporność organizmu, o czym przekonały się tysiące „morsów” na całym świecie. Zdaniem Nauczyciela – tak bowiem Iwanowa poczęło nazywać wciąż rosnące grono jego zwolenników – powodzenie w leczeniu nawet śmiertelnych dolegliwości zależy od nastawienia psychicznego pacjenta. Warunkiem nieodzownym jest „spokój duszy”, czyli równowaga duchowa. Iwanow podkreślał: „Skuteczne leczenie to przebudzenie, rozwinięcie i świadome zarządzanie wewnętrznymi siłami oraz potencjałem systemu nerwowego”. Człowiek powinien zawsze dążyć do pozbycia się złych nawyków i oczyszczenia swojego umysłu ze zbędnych emocji. Kanon swoich przykazań uzdrowiciel z ukraińskiej wsi opublikował pod koniec życia w zbiorze zatytułowanym „Dziecina” (w ten sposób Nauczyciel zwracał się do swoich uczniów oraz pacjentów). Zalecał w nim między innymi dwudniowe posty raz w tygodniu, systematyczne oblewanie całego ciała chłodną wodą, nacieranie się śniegiem, a także medytacje na łonie przyrody.

facebook